TL;DR
Microsoft rozszerza Defender for Endpoint na linuksowe laptopy i desktopy. Do tej pory ten produkt kojarzył się głównie z serwerami. Teraz w publicznej wersji testowej obejmuje Ubuntu, Debiana, Fedorę, RHEL, openSUSE i Rocky Linuksa, a poza antywirusem dostajemy EDR, zarządzanie podatnościami, inwentaryzację oprogramowania i Advanced Hunting.
Jest haczyk: to nie jest darmowy Defender Antivirus z Windowsa 11, tylko oferta dla firm z licencją Plan 2 albo Microsoft 365 E5 lub E7. Autor zadaje przy okazji niewygodne pytanie, czy linuksowy programista w ogóle potrzebuje takiej ochrony, i odpowiada na nie z uwzględnieniem ataków na łańcuch dostaw. Warto sprawdzić, gdzie według niego EDR pomaga, a gdzie nie zastąpi weryfikacji zależności.
Microsoft postanowił rozszerzyć ochronę Defender for Endpoint na komputery stacjonarne i laptopy z Linuksem! Dotychczas to rozwiązanie antywirusowe było dostępne przede wszystkim d...
Czytaj cały wpis u źródła// tagi