TL;DR
Kto powinien pisać reguły dla AI: ci, którzy na nich zarobią? Autor zwraca uwagę, że szefowie największych firm obiecują koniec chorób i powszechny dobrobyt, a realne produkty to na razie generatory wideo i optymalizacja kalendarzy. Tymczasem we wrześniu 2026 Biały Dom zawarł z OpenAI, Google, Anthropic i Meta porozumienie, które opisano jako wiążące moralnie, czyli w praktyce bez żadnego mechanizmu kontroli.
Tekst zestawia wielkie prognozy z danymi. Badanie Brynjolfssona pokazuje wzrost produktywności o 14%, ale duńskie dane Humluma nie potwierdzają ani wyższych płac, ani krótszego czasu pracy. Do tego dochodzi ryzyko regulatory capture: najwięksi gracze mogą ustawić standardy bezpieczeństwa pod własne budżety i zbudować oligopol pod szyldem regulacji.
Ciekawy jest też podział w samej branży, bo Altman i Amodei mówią o zaostrzeniu kontroli, a Zuckerberg i Huang kontestują regulacje. Autor porównuje samoregulację w USA z unijnym AI Act i stawia tezę, że prognozy nie są osiągnięciami, więc nie mogą dawać prawa głosu przy pisaniu ustaw.
Szefowie największych firm technologicznych przekonują nas, że sztuczna inteligencja pokona choroby, przyniesie powszechny dobrobyt i uwolni ludzkość od ograniczeń towarzyszących j...
Czytaj cały wpis u źródła