TL;DR
Superpozycja pięćdziesięciu qubitów daje więcej możliwych kombinacji, niż mieści się na wszystkich dyskach twardych świata razem wziętych — i to dopiero punkt wyjścia do zrozumienia, czym komputer kwantowy różni się od klasycznego. Nie ma jednej drogi do budowy qubitu: IBM i Google stawiają na nadprzewodniki chłodzone do -273°C, IonQ i Quantinuum na uwięzione jony, a Microsoft na wciąż eksperymentalne qubity topologiczne.
Realne zastosowania to na razie głównie symulacje molekuł w farmacji i optymalizacja portfeli w bankach (JPMorgan, Goldman Sachs), bo dzisiejsze maszyny klasy NISQ mają zbyt dużo błędów i za krótki czas koherencji na więcej — choć zaprezentowany przez Google chip Willow pokazał korekcję błędów poniżej progu opłacalności, co branża uznaje za przełom.
Dla osób od bezpieczeństwa ciekawszy jest inny wątek: algorytm Shora w teorii łamie dzisiejsze szyfrowanie RSA, więc dane szyfrowane dziś mogą zostać odszyfrowane, gdy komputery kwantowe dojrzeją — to scenariusz „zbieraj teraz, odszyfruj później”, na który NIST już odpowiedział standardami kryptografii postkwantowej wdrażanymi przez Google, Apple i Cloudflare.
Komputer kwantowy przestał być tematem wyłącznie dla fizyków. IBM, Google, Microsoft i Amazon inwestują miliardy dolarów w budowę maszyn, które liczą inaczej niż wszystko, co znamy...
Czytaj cały wpis u źródła// tagi